środa, 5 marca 2014

Sztyf do tamowania krwi, Facetaria

Z początku, gdy zobaczyłam nazwę i kształt, zaczęłam się śmiać. Przypomina mi dokładnie tampon.. I w jakimś stopniu nim jest, bo tamuje krew, ale w całkowicie inny sposób. Dzisiejsza recenzja, będzie opinią mojego chłopaka, bo to jemu przypisałam wypróbowanie tego produktu. Z początku muszę chyba powiedzieć - jak na złość, nie zdarzyło się mu zaciąć ani razu.


Jednak, gdy już do tego doszło, specyfik okazał się naprawdę bardzo pomocny. W mig zatamował krew oraz nie pozostawił śladu po zacięciu. Ale pewnie zastanawiacie się jak stosować? Czy po prostu przyłożyć produkt do rany? Nie, już wyjaśniam: " Zwilż końcówkę sztyftu i przykładaj na skaleczone miejsca, lekko uciskając przez dłuższą chwilę." I na tym polega całe nasze zadanie. Sztyft powstał z Ałunu, czyli " naturalny minerał o właściwościach ściągających i łagodzących." 


Babcia mojego powiedziała, że zna ten produkt i już kiedyś stosowało się takie coś ;) Chociaż ja pierwsze słyszę! Specyfik jest niewielki, zmieści się nawet w kieszeni i nieoceniony w momencie, gdy przed nami jakieś ważne wyjście, a na naszej buzi pełno zacięć na twarzy. Pewnie niejednokrotnie widziałyście Waszych facetów w takim stanie ;)  


Sztyft jest bardzo wydajny, pomimo 11gram - jak wiadomo, nie będziemy używali go codziennie, tylko sporadycznie. Cena to 11,99zł KLIK. Myślę, że produkt byłby również dobry dla Pań, które lubią golić np. nogi maszynką. Polecam! :)


Produkt otrzymałam dzięki;
 http://faceteria.pl/

Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!

37 komentarzy:

  1. o matko jaki gigant :DDDDD przynajmiej tak mi się wydaję :D
    przydatna rzecz

    OdpowiedzUsuń
  2. o matko jaki gigant :DDDDD przynajmiej tak mi się wydaję :D
    przydatna rzecz

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś już widziałam coś podobnego ale nie miałam okazji uzywać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawy produkt, warto kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie lipa....
    lepiej dać zwykły tampon ob, ma dużą chłonność he he he
    I jest tańszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to po co tampon? Lepiej watę, chusteczke, etc ;) ale to niestety ani nie tamuje w kilka sekund krwi, ani nie pomaga w wyleczeniu skaleczeń.

      Usuń
  6. hahahaha:D też myślałam ,że to tampon:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Heh myślałam ze to tampon ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ ciekawa rzecz :) Ałun miałam kiedyś jako antyperspirant :)

    OdpowiedzUsuń
  9. pierwsze słyszę o takim specyfiku, ale muszę przyznać, że przydatny gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie czytam posta bo na sama myśl o krwi zielenieje ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Innowacyjne aczkolwiek uważam że dla mnie to zbędne ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam ten produkt. Mój tata go używa przy zacięciach już od lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A cosz to za cudo?? ;)
    Chyba muszę mojemu kupić, bo się golić nie umie i ciągle zacina ;)
    Pozdro Mariska!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiedziałam, że ałun ma takie włąściwosci. Wiem za to, że doskonale się sprawdza jako antyperspirant.

    OdpowiedzUsuń
  15. pierwszy raz widzę taki "gadżet" :)
    Coś dla mojego TŻ, zacinanie się to jego specjalność ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dostałam od siostry, ale nie użyłam jeszcze ani raz! wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwsze słyszę o takim wynalazku! Muszę to pokazać mężowi, bo często po goleniu straszy zacięciami skóry...

    OdpowiedzUsuń
  18. Mojemu by się nie przydało, jeszcze nie widziałam żeby się zaciął :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ahahah po raz pierwszy widzę coś takiego ! :D Oj tak mój też miewa problemy z goleniem , ale pewnie jak bym mu to dała to by mnie wyśmiał :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Hahaha rzeczywiście kojarzy mi się tylko z tamponem. Nie wiem czy mój facet nie zaczął by panicznie uciekać gdybym wyciągnęła takie coś i powiedziała "masz przyłóż sobie do rany" :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwszy raz słyszę o czymś takim, ale dobrze wiedzieć, że takie coś istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. WARTO MIEC W DOMOWEJ APTECZCE :)
    życzę miłego wieczorku i oczywiście zapraszam do siebie :)

    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz takie coś widzę...

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytając tytuł i widząc ten obrazek myślałam że to do tamowania krwi z nosa :P a to całkiem coś nic innego ...

    OdpowiedzUsuń
  25. O zakupie ałunu myślę już od jakiegoś czasu. Z tym sztyftem spotykam się po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  26. Rzeczywiście wygląda jak tampon ;). Ciekawa rzecz, chociaż nie wiem, na ile przydatna w praktyce. Muszę zapytać męża co o tym myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Niesamowity produkt! Mojemu synowi by się przydał, bo co chwilę, gdzieś krew ucieka :]

    OdpowiedzUsuń
  28. heheh dość ciekawy produkt ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita