czwartek, 27 marca 2014

Puder mineralny dla karnacji kaukaskiej, e-naturalne

Jak pewnie większość z Was wie, uwielbiam kolorówkę! Stąd i mój wybór pudru do testów. Specyfik przygotowywałam sama. Otrzymałam w zestawie wszystko, co potrzeba, czyli:


Puder bambusowy – 8,2 g
Tlenek tytanu – 0,5 g
Balance red – 0,4 g
Balance gold – 0,1 g
M-sfera - 0,5g
Lepiszcze - 0,3g
Szpatułka
Pipeta
Naklejka
Plastikowe pudełeczko z sitkiem na puder w komplecie
2 woreczki strunowe do mieszania pigmentów
Ilość wszystkich składników zestawu jest dokładnie odmierzona.
Lepiszcze – 0,3 g


Lepiszcze nie jest zawarte w składnikach, podczas kupna, jednak ja je otrzymałam, aby mój produkt był pełny. Sporządzenie jest niezwykle proste i nie ma w nim żadnej filozofii. Do woreczka strunowego wsypałam wszystkie potrzebne składniki, oprócz lepiszcza. 


Zamknęłam i pozostawiłam w nim trochę powietrza. Później porządnie "pomiętosiłam", aby wszystkie składniki porządnie się połączyły. Następnym krokiem jest sporządzenie lepiszcza. Tutaj też wszystko jest banalne. Do pustej buteleczki, z napisem "Witamina E", powlewałam wszystkie składniki i mocno potrząsnęłam, aby wymieszać. Później odmierzyłam pipetką ok. 0,33ml i wlałam do pudru, który znów "wymiętosiłam". Na tym zakończyło się moje zadanie. 



W zestawie znajduje się również pojemniczek na puder, który jest mega przydatny i fajnie, że taka opcja została włożona również do zestawu. Wygląda to bardzo estetycznie. Jednak małym zastrzeżeniem jest to, iż dziureczki jak dla mnie są ciut za małe i produkt ciężko się wydostaje, ale nie przeszkadza mi to w nadmiernym stopniu.



Jestem bardzo zadowolona, że w końcu nakładam na buzię produkt, który wiem, co tak naprawdę w sobie zawiera. Mogę stwierdzić, iż jest to MÓJ PUDER! W makijażu świetnie sobie radzi. Nakładam go zawsze na podkład i bardzo dobrze matowi cerę. 



Szczerze mówiąc, nie wiem jak jest czas matowienia, ponieważ będąc na studiach, nie zaglądam za często do lustra. Dodatkowo, produkt zawiera "Balance gold, który zapewnia wysoki poziom zgodności kosmetyku z karnacją"  czyż to nie wspaniałe? Puder jest jak najbardziej godny uwagi! A cena to naprawdę tylko 24,90zł! KLIK. Warto się pokusić i zafundować sobie coś, co wiemy, że naprawdę jest nasze. Specyfik jest ważny rok, od naszego stworzenia go.

Widać różnicę, prawda?


Produkt otrzymałam dzięki współpracy z:



Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!

24 komentarze:

  1. Podoba mi się ten efekt. Fajna sprawa z tym robieniem produktów samemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny efekt daje na twarzy :) warto się za nim rozejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś z serii zrób to sam:) widać różnice

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt jest bardzo delikatny, puder całkowicie zlał się z Twoją cerą, widać właściwie tylko efekt zmatowienia - jestem pod wrażeniem!
    Jakie piękne rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie się przymierzam do kupna jakiegoś bardziej transparentnego pudru, ten wygląda świetnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo musze w sumie wypróbować, bo jest ciekawy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście pięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt rewelacyjny. A co to jest karnacja kaukazka?

    OdpowiedzUsuń
  9. zawsze ciekawiło mnie co to te "lepiszcze" :D różnica jest widoczna, fajnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie wolę gotowe kosmetyki, a jak już mam sobie coś zrobić żeby było "moje" to też lubię sama wybrać składniki więc takie rzeczy niestety nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sypkie pudry są najlepsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać różnice, bo na 2 zdj się nie usmiechnelas hihi ;D ja za to jestem zakochana w ich kremie i toniku ;d szykuj tego posta!;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem leniuszkiem jeśli chodzi o "składanie kosmetyków w całość" ;)
    Puder, pudrem, ale Twoje rzęsy są gigantyczne! Moje to chyba połowa Twoich ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę sobie sprawić taki produkt, który zrobię sama :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Efekt widoczny! Bardzo korzystnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita