środa, 18 czerwca 2014

Błoto z Morza Martwego, White Flower's

Dzisiaj o produkcie, który skradł moje serce! Błoto znajduje się w mega dużym opakowaniu, którego chyba przez 10 lat nie zużyję! Taką wersję możecie dostać w Rossmannie, za ok. 20zł! Produkt, jak dla mnie, pachnie jak pasiek w morzu hihi. 



Błoto działa rewelacyjnie! Świetnie oczyszcza cerę, nie powodując podrażnień. Dzięki niemu ranki szybciej się goją, a skóra dodatkowo jest napięta i jędrna. Przy nim umywają się wszelakie glinki i specyfiki na trądzik. Stosuję go również na zlikwidowanie cellulitu i tutaj również widzę różnicę, ale trzeba być cierpliwym i stosować regularnie. Oczywiście nałożenie na całe ciało jest dosyć czasochłonna i dobrze by było, gdyby ktoś pomógł nam rozprowadzić błoto.


Rozrobienie jest mega proste, do użycia na twarz, stosuję jedną łyżkę zmieszaną z wodą. W większości robię to na oko. Musimy uważać jednak podczas aplikacji jak i zmywania, aby nie zabrudzić wszystkiego dookoła. Na szczęście jednak, nie plami tak, jak spirulina. Po nałożeniu pierwszy raz, odczuwałam lekkie szczypanie, ale nie było one uporczywe. Przy następnej aplikacji, ustało to. Jednak zostało to zaznaczone przez producenta. Musimy natomiast pamiętać, że silne szczypanie i zaczerwienienia są niedopuszczalne!  



Nie przesadzajmy również z czasem trzymania przez pierwsze kilka razy. Pamiętajmy, że powinniśmy zmyć je ciepłą wodą, przed całkowitym zeschnięciem. Czyli po ok. 15 minutach.  Jestem bardzo zadowolona z produktu. Przede wszystkim dlatego, że jest naturalny, a ma świetne działanie!  


Szkoda, że nie wpadłam na niego od razu. Nie musiałabym męczyć mojej buzi różnymi chemikaliami. Póki co, nie planuję kolejnego zakupu, ale tylko i wyłącznie z tego powodu, iż nie wiem kiedy wykończę całe opakowanie! Myślę, że każda z Was, musi mieć w domu taki cudowny produkt :))


Produkt otrzymałam dzięki:
http://www.whiteflower.com.pl/

Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!

32 komentarze:

  1. Hahahahaha ja mam błoto z morza martwego, tata mi tam kupił i nie moge go otworzyć : (

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo lubię takie papki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Błoto z Morza Martwego jest zalecane przez dermatologów przy chorobach skóry :o) ma bardzo dobre właściwości lecznicze :o)

    OdpowiedzUsuń
  4. mi się też błotko marzy, ale ciągle coś mnie skusi i potem portfel piszczy:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam problemów z cerą, ale fajnie mieć takie cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że produkt mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy - jednak nie wiem czy dałabym radę się babrać w błocie ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie miałam ale jest na mojej chciej liście :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Błotko, błotko muszę sobie zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam całe pudło glinki naturalej i też lubię, ale teraz muszę przetestować maseczki z glinką błękitną ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię błoto z Morza Martwego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. To błotko jest na mojej liście już od kilku miesięcy, ale za każdym razem jak jestem w Rossmannie to o nim zapominam. Chyba jednak będę musiała go uważnie poszukać, skoro działanie jest tak rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie to błoto leży już 3 miesiąc nietknięte. Jakoś na razie nie mogę się przekonać...

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam wczoraj w Rossmanie, ale jak na razie mam trochę takich pierdółek do zużycia więc poczekam z zakupem do września :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś chciałam kupić, kilka razy przyglądałam mu się w Rossmanna. Ale póki co używam glinek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze chciałam wypróbować takie błoto z Morza Martwego i widzę, że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo lubię błoto z morza martwego ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. u mnie również się spisał :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale nam się spodobało to błotko, w ogóle takie produkty na nas super działają. O tym pierwsze słyszymy, dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam ale poluje na nie :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę się za nim rozejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja błotko nakładam na cellulit i owijam się w folię - wtedy błotko nie zasycha, a nagrzewa się pod wpływem ciała i cudnie działa.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kusi mnie to błotko, widziałam już na innych blogach i chyba skuszę się na zakup, ciekawe czy już jest w sprzedaży, muszę poszukać w Rossie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Interesujące, chyba zainwestuje, kosztuje malutko jak za taka pojemność, cudnie. Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam, przyda sie jakis komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam w planie jego zakup :))
    Jak na razie czytam o nim w samych pozytywach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem go bardzo ciekawa,muszę koniecznie zakupić:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita