wtorek, 30 sierpnia 2016

Żel do mycia twarzy, Lirene

Produkt znajduje się zamknięty w opakowaniu z pompką. Bardzo fajna sprawa, ponieważ podczas mycia buzi, nie lubię się "babrać" z wyciskaniem. Żel ma dobrą konsystencję, która nie spływa. Zapach jest praktycznie nie wyczuwalny. Jednak na tym kończą się plusy. 



Mam wrażenie, że specyfik nie robi po prostu nic. Nie wytwarza piany, tak jak reszta kosmetyków do oczyszczania. Wydaje mi się, że tworzy powłokę, która dobrze sunie po buzi, ale która jest nad całą warstwą brudu - nie wchodzi w nią. Nie zmywa ani makijażu, ani żadnych zanieczyszczeń. Po pierwszym razie, gdy przejechałam twarz wacikiem, byłam w szoku. Żel nie zrobił totalnie nic. Moim zdaniem nie nadaje się nawet do mycia rąk. Produkt jest totalnie bezużyteczny.Kosz to 14,99zł KLIK




22 komentarze:

  1. Buuu to lipa :/ mój jeszcze czeka w zapasach, ciekawe jak u mnie się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ze zdziwieniem :)
    Ja jestem z tego żelu bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trochę mnie zdziwiła ta opinia! Ja go nawet lubiłam, choć sama ponownie nie kupię - może lekko podrażniać :/

      Usuń
  3. Zmartwiłaś mnie, mam go w zapasach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam tego produktu do mycia twarzy już po zmyciu makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie używałam i dzięki Twojej opinii na pewno nie kupie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuuuu....15 zeta za nic to w sumie sporo;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Uważałam Lirene za dobrą markę, więc jestem zaskoczona ich bublem

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam i pewno mieć nie bedę :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze że go nie kupiłam, bo miałam go już w koszyku! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja tam go lubię,super sprawdza się ze szczoteczką,fakt nie pieni się,ale działa na zasadzie micela tylko ma żelową formę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po takiej opinii muszę go kupić :]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita