sobota, 2 lipca 2016

Cyfrowi rodzice, Wydawnictwo IUVI

Gdy nie miałam jeszcze w rękach tej książki, pomyślałam sobie, że będzie to pewnie nudny poradnik, który będę czytać z wielkim przymusem. Jednak tak się nie stało, ale o tym później.
Pewnie niejedno z Was jest rodzicem. Doświadczacie na każdym kroku zachowań dzieci, które co rusz chcą sięgać po telefony czy tablety, a w momencie, gdy ich nie dostają, nie macie chwili spokoju.



Faktem jest jednak to, że zachowanie najmłodszych, jest często pokazywane przez nas. Albo wynika to poprzez obserwację tego, co my robimy, albo poprzez osobiste podane tych przedmiotów.
Nieraz gdy jeżdżę po domach robić paznokcie - a zjawiam się przeważnie u osób, które mają małe dzieci i nie mają możliwości wyjścia - to widzę ciągle załączone bajki, tablet lub telefon w ręce i 2 letnie dziecko, które samo szuka bajek i świetnie wie, gdzie ma nacisnąć. Oczywiście - świat się zmienia, technologia się zmienia, jednak naszym postępowaniem krzywdzimy. Nikt nie mówi o całkowitym zakazie. Mowa tutaj o podaniu dziecku elektroniki po to, aby mieć święty spokój. Kiedyś pewna Pani psycholog powiedziałam, że płat, który jest odpowiedzialny za empatię, u młodszych zanika. Za kilkanaście lat nie będzie to normalne, że człowiek zaopiekuje się chorą czy starszą osobą. To nie będzie zamierzone, po prostu osoba nie będzie wiedziała, że tak się postępuje.
Odnosząc się do książki - jest ona podzielona na rozdziały. Autorka zaznacza, iż nie musimy czytać każdego po kolei. Możemy sięgnąć po ten, który nas interesuje. Dodatkowo, informacje zbierane są na końcu w pigułce, dzięki czemu możemy przeczytać o wszystkim w skrócie. Lektura podaje nam historie z życia wzięte, dzięki czemu czyta się ją niezwykle przyjemnie, nawet osobie, która nie ma własnych dzieci.
Jednym z tekstów, który mnie zaskoczył dotyczył tego, iż w naszych latach jest coraz mniej alkoholu, narkotyków, papierosów czy też przestępczości. Pomyślałam sobie, że to brednie, jednak brnąc w to głębiej, myślę, że poprzez media mamy wrażenie, że tego jest mnóstwo, a kiedyś po prostu człowiek nie zdawał sobie sprawy, co na niego czyha. 
Uważam, że ta książka to pozycja dla każdego rodzica. Nie tylko dla mamy. Nieraz obserwuje determinację rodzicielki, która chce jak najdłużej uchronić dziecko przed elektroniką. Wtedy pojawia się tata, który bez zastanowienia podsuwa swój telefon.. Działa to oczywiście w dwie strony.
Polecam szczególnie teraz -  w wakacje. Gdy Nasze dzieci będą narzekać na nudę. Podsuńmy mu zabawki, książkę czy też kolorowanki. Jeśli nasi rodzice kiedyś dali radę, myślę, że my też możemy temu sprostać!
Książkę dostaniemy za 24,73zł KLIK

 Ja na swoje urodziny dostawałam maskotki i lalki, a Twoje dziecko?
Ja na Komunię dostałam rower, pierścionek, a Twoje dziecko?
Ja na bierzmowanie dostałam święty, złoty obrazek, a Twoje dziecko?
Swój pierwszy komputer, bez Internetu, dostałam w wieku ok. 11 lat, a Twoje dziecko?


23 komentarze:

  1. Ciekawa książka, z pewnością dałaby do myślenia niejednemu rodzicowi

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że każdy rodzić powinien przeczytać :) Podejrzewam, że większość zdaje sobie sprawę, czego nie powinni dzieciom podsuwać. Na co pozwolić i czego zakazać. A już o prezentach nie chcę nawet mówić. Widzę wokół siebie co się dzieje.
    Ludzie sami nakręcają , jeden przez drugiego chce pokazać, że można dać więcej. Rozsądek gdzieś ucieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie wyścig kto da więcej i wiecznie przechwalanie
      niestety zeszło to na dzieci, które potem rywalizują

      Usuń
  3. z pewnością ciekawa pozycja, szczególnie polecana rodzicom, którzy 'pakują' dzieci od najmłodszego wieku przed komputer, tablet twierdząc, że technologia je rozwija... Do pewnego stopnia owszem, rozwija, ale potem już tylko cofa...
    Mój Junior ma 10 lat, ma limit komputerowy do 2h/dziennie. Sam wie kiedy musi skończyć grę by nie wykorzystać limitu na następne dni. Myślę, że w kwestii technologii, tak jak we wszystkim, potrzebny jest umiar :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no ja walczę z tym, mąż często puszcza jakieś bajki, a ja bym wolała, żeby dziecko porysowało lub cokolwiek innego
    na szczęście nie ma u mnie mowy o tym, by mój 5 latek miał tablet, choć jego kolega ( sąsiad ) ma, mało tego nawet ma komputer

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja myślę, że we wszystkim ważny jest umiar. Nie można dzieci izolować zupełnie od elektroniki, bo w dzisiejszych czasach jest ona nieunikniona. Ale ważne jest, żeby też organizować dziecku czas bez tych gadżetów, żeby wiedziały, że są alternatywy. Junior ma swój tablet. Ma tam gry edukacyjne. Uczy się angielskiego, literek i liczenia. Z dobrym skutkiem. Ale nie jest to jego jedyna rozrywka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak! Autorka nie zabrania używania technologii, tylko pokazuje jak to wszystko może wyglądać :)

      Usuń
  6. Taka książka jest naprawdę przydatna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam dzieci więc na razie się nie przyda:) ale pewnie może być w niej trochę prawdy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie mam, ale mam dużo dookoła :)

      Usuń
  8. To moja córka jest inna ;) w prawdzie ma tablet, który dostała nie ode mnie, ja uważam, że to było za wcześnie, no ale..... w każdym razie bardzo rzadko do niego zagląda, czasem by bajkę obejrzeć, tak woli się bawić, kolorować, rysować czy grać w gry planszowe :) albo rolki czy hulajnoga :) więc nie wiem czy zajrzę do tej książki, może kiedyś,,,, ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. To jednocześnie fascynujące i przerażające jak szybko ten świat się rozwija i jakie zadania przed nami stawia. Mma obecnie 2 letniego syna i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić w jakim świecie będzie żył jak dorośnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawe wydawnictwo. Nawet z ciekawości poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. zastanawiam się, jak ja będę wychowywać swojke dzieci skoro sama teraz siedze w social media nons top :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ooo dobra pozycja na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ja na razie nie mam potomstwa ale widzę jak dużo czasu obecne dzieci spędzają przed tv, kompem, tabletem, telefonem...

    OdpowiedzUsuń
  14. no cóż to zycie zamiast do przodu tro cofa ludzi:P

    OdpowiedzUsuń
  15. łał, na komunie dostałaś rower? szaleństwo :D ja dostałam biblię, łańcuszek i kalkulator z długopisem :P

    OdpowiedzUsuń
  16. o, zainteresowałaby mnie ta książka! moja praca dyplomowa zahaczała również o taki temat :)

    OdpowiedzUsuń
  17. zdecydowanie lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców (i dziadków!)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita