poniedziałek, 11 lipca 2016

Cureplex No 3 Bond Sustainer

Gdy zobaczyłam ten produkt na spotkaniu w Częstochowie, bardzo się ucieszyłam. Przyznam, że był to jeden z upominków, który wywołał u mnie wielką radość. Już dawno byłam ciekawa jak działają te wszystkie produkty z końcówką -plex, jednak są one oferowane w salonach, a cena jest dosyć wysoka.



Od razu przy pierwszym myciu, musiałam zastosować. Po otworzeniu, ukazał się moim oczom widok maski nalanej aż po sam czubek. Byłam mile zaskoczona. Jednak przeszło to w rozczarowanie, gdy po wydobyciu małej ilości, okazało się, że produktu jest pół butelki, a specyfiku było dużo tylko w samej szyjce.. bardzo niefajnie..


Cureplex ma niesamowicie przyjemny zapach, dosyć słodkawy, jednak nie utrzymuje się długo na włosach. Konsystencja jest lekko gęsta, ale świetnie się rozprowadza. Wydajność nie jest oszałamiająca. Byłam bardzo ciekawa czy włosy rzeczywiście będą tak piękne, jak pokazane są przeważnie na zdjęciach przed i po. Niestety, nie zauważyłam jakiegoś super efektu. Nie ma nadmiernej miękkości czy też "przelewania się" włosów przez palce. 



Po wyprostowaniu nie wyglądają jak po wyjściu z salonu, tylko tak, jak zawsze.. Szkoda, wielka szkoda..
Czasami stosowałam maskę 5 minut, a czasami pod okryciem nawet godzinę. Efekt był ten sam. Może Cureplexy, które stosowane są profesjonalnie w salonach są dobre, ten domowy nie.  Dla mnie działanie ma podobne do zwykłej odżywki. Wolę zdecydowanie tańsze i większe Kallosy. Tutaj musimy zapłacić ok. 46-60zł za 100ml.


20 komentarzy:

  1. Nie używam takich produktów, ale widzę, że ciekawa opcja:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, bo szkoda wydawać kasę na coś co nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda że za taką cenę nieskuteczny produkt :(
    https://pragausz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Spodziewałam się lepszego działania.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj szkoda :( myślałam, że będzie hit

    OdpowiedzUsuń
  6. No szkoda :( ja jeszcze nie stosowałam, bo mam kilka otwartych masek w łazience, ale zobaczymy, jak u mnie się sprawdzi :0

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda że tak marniutko się spisał...

    OdpowiedzUsuń
  8. uuua tak się każdy nią zachwyca :<

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że nie jesteś zadowolona z działania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosztuje sporo a efekt znikomy to dziękuję. Kallossy uwielbiam, zwłaszcza blueberry <3

    OdpowiedzUsuń
  11. myślę, że cena jest czasem adekwatna do jakości widziałam na żywo efekty po oryginalnym olaplexie i wiem, że jest wart swojej ceny , natomiast zabieg olaplexu w salonie nawet inaczej wygląda , widziałam efekt sciagnęcia włosów z czerni do platynowego blondu z użyciem olaplexu, może curplex to po prosto odpowiednik domowy ktory ma podtrzymac efekty? jednak co oryginał to oryginał

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda... Ale ogolnie jestem ciekawa tych całych plexów

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również zostaje wiernie przy kallosach, po niczym nie są tak miękkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz widzę ten kosmetyk : ]

    OdpowiedzUsuń
  15. No cóż, jak robi się na coś moda, to zaraz sprytni marketingowcy to wykorzystują. To pewnie taki produkt marketingowy właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Potwierdza się teoria, że czasami to co tańsze nie oznacza gorsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam, ale sama raczej nie skusiłabym się na tego typu produkt teraz :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita