niedziela, 6 listopada 2016

Płyny do kąpieli, Kneipp

Po raz kolejny powtórzę, że uwielbiam produkty firmy Kneipp. Tym razem otrzymałam dwie dosyć spore butelki płynu do kąpieli, które na pierwszy rzut oka przyciągają samym wyglądem. Jedna to zapach lawendy, który ma za zadanie odprężyć, druga czerwonego maku i konopi - który sprzyja radosnym momentom. 


Nie są to moje ulubione zapachy, ale nie należą do najgorszych. Osobiście bardzo polubiłam lawendę, chociaż sama byłam tym zdziwiona. Do pełnej wanny, wystarczy nam wlać nakrętkę płynu. Woda uzyskuje świetną barwę. Jest mocna, nie rozchodzi się po czasie. Piany jest bardzo dużo i nie znika ona po kilku minutach. 


Zapach unosi się w łazience przez całą kąpiel. Ciało jest ładnie nawilżone, ale nie ma na niej tłustej powłoki. Podczas kąpieli możemy poczuć się jak w SPA. Ja przy obu płynach poczułam świetne odprężenie. Czułam jak z całego ciała schodzi napięcie i mięśnie się rozluźniają.
Nie miałam żadnego problemu z wyczyszczeniem wanny. Nie została również zabarwiona. Kolejny świetne kosmetyki do kąpieli. Produkty możemy dostać w Rossmannie w cenie 16,99zł za 400ml KLIK KLIK



 http://kneipp.com.pl/



Zapraszam również na stronę SheIn , gdzie możecie bardzo tanio kupić sukienki.
Ja uwielbiam! KLIK

 KLIK

 KLIK

KLIK

33 komentarze:

  1. Mmm, lawendowy bym przytuliła :D Kiedyś będzie mój! ale na razie marzenie ściętej głowy, bo w swoim rodzinnym domu mam niefunkcyjną wannę i preferuję z tegoż względu prysznic. Muszę czekać, aż zamieszkam na swoim i wtedy będę nadrabiać zaległe wylegiwania w wannie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tą niebieską wersję płynu :) a czerwona pachnie dla mnie zupełnie jak kenzo flower ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj Ty chyba bardzo je lubisz, tyle u Ciebie czytam o produktach tej marki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja akurat nie mam wanny więc raczej sięgam po żele pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polubiłam się z tymi płynami. Zapach fioletowej wersji jest obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam oba te płyny ale w mini wersjach, bardzo fajne i relaksująco pachnące. śliczne sukienki

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu sięgnąć po te płyny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam tych płynów, ale kąpiele uwielbiam brać! :-)

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Kneipp po prostu kocham a sukienki oczywiście poklikane :))

    Kochana mogę prosić o kliki TUTAJ? Będę wdzięczna :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem tych zapachów

    OdpowiedzUsuń
  11. Lawenda musi pachnieć niesamowicie :) Uwielbiam taki relaks :)

    OdpowiedzUsuń
  12. lawendowy piękny *.*
    poklikałam w linki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. z lawenda mi nie po drodze, ale ten drugi chętnie bym wypróbowała
    klikniete

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy te kosmetyki są dobre. Nie miałam do czynienia z marką, ale chyba w końcu się zdecyduję na coś, ale na pewno nie do kąpieli, bo niestety, ale wanny nie mam... :( Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Czerwony mak,,, oj może być ciekawy zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie, że zabarwiają wodę. Już mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie wyglądają, szkoda, że teraz korzystam głównie z prysznica.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta pierwsza sukienka jest obłędna :D
    P.S. Poklikane ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten z makiem ma świetny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetne są te płyny, a zapachy cudnee <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Lawenda to nie moja bajka, ale może czerwony mak przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam możliwości wypróbowania tych płynów ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż naszła mnie ochota na kąpiel <3
    Oba płyny wyglądają ciekawie zwłaszcza na zdjęciach już w wannie. Szkoda, że biorę zawsze prysznic :(
    ~Wer

    OdpowiedzUsuń
  24. Lawendę bym pewnie polubiła, muszę się w końcu na nie skusić :) pomimo, że nie mam wanny ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Lawenda i wanilia - idealne połączenie przed snem. Muszę sobie taki sprawić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita