wtorek, 2 czerwca 2015

Bronzery, Onyx

Za jakiś czas idę na wesele, pomyślałam, że mogłabym spędzić troszkę czasu na solarium, aby kolor lepiej odbijał od sukienki. Ogólnie jestem fanką opalenizny, ale wolę słoneczko. Teraz niestety nie mam wyjścia. Z pomocą przyszły mi bronzery firmy Onyx. Łącznie dostałam ich 8, po dwa z każdego rodzaju. 


Początek zaczęłam od Milk Chocolate Delight - bronzera naturalnego. Świetny produkt o bardzo ładnym zapachu. Dodatkowo, zawiera melaninę roślinną, dzięki czemu opalenizna ma naturalny kolor. Saszetka kosztuje 11zł i wystarczy na dwa razy KLIK


Kolejny w ruch poszedł Bronzer nr 5 z Kwasem Hialuronowym. Ma za zadanie regenerować uszkodzenia skóry oraz pozostawić ją nawilżoną. Koszt to 10,50zł KLIK.  


Następny to Orlando - przyśpieszacz brązujący. Wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej, ułatwia walkę z cellulitem. Zapłacimy za niego 11,50zł KLIK.  



Produkty te są bardzo podobne. Różni je tylko zapach, który niweluję brzydki odór opalenizny. Nie powodują żadnego pieczenia, zaczerwienienia czy też wysypki. Nadają świetny, delikatny kolor, który pogłębia się przy każdym użyciu. Dzieje się to zdecydowanie szybciej niż bez używania czegokolwiek. Jest w tym wielki plus, ponieważ możemy uszczuplić swoje "sesje".  



Kolor utrzymuje się rewelacyjnie. Na pewno nie zmyjemy go pod ciepłą wodą. Zachowuje się tak, jak po całym seansie nad morzem. Jeśli komuś zależy na szybkiej, równomiernej opaleniźnie, bez typowego raczka - polecam jak najbardziej! Będziecie naprawdę zadowolone z tych wspomagaczy. Posiadam jeszcze jeden produkt, na który poświęcę następną notkę. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Bo ma moc! Ale jeśli jesteście ciekawe o jaką moc chodzi, zapraszam następnym razem :)

Produkty możecie również znaleźć w tubkach o pojemności 150-200ml w cenie ok. 80-90zł.


Produkty otrzymałam dzięki:


Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!

32 komentarze:

  1. Ciekawa jestem jak sprawdziłyby sie u mnie ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ciekawe... nie znam ich jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rzadko używam takich produktów. Mam przykre wspomnienia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie uzywam takich produktow (;

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis !
    Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie używam takich produktów :)Miłego Dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ale nie używałam ich jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  8. jakoś nigdy nie byłąm chętna do używania bronzerów, ale jeśli sie sprawdzają ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. miałam i byłam zadowolona z efektów opalenizny :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie nie. Juz raz sie posmarowalam takim cudem! O mamusiu. Byłam w żółte smugi. Bardzo dekoracyjna odmiana zebry:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nie przekonują mnie tego typu produkty niestety

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też idę na wesele i właśnie wczoraj spędziłam cały dzień na słońcu żeby się opalić, ale się tylko spaliłam :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ja nie uzywam czegos takiego:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie uzywam bo preferuje wylacznie naturalna opalenizne, ale jak juz do recki to mogli rzucic pelnowymiarowe opakowanie a nie saszetki :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Produkty ciekawe, ale mnie nie przekonują do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też dostałam te saszetki, ale niestety ich nie przetestuję, bo nie korzystam z solarium, a i na słońcu rzadko się opalam stosując raczej wysokie filtry niż wspomagacze opalania. Ale fajnie, że się u Ciebie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Very nice! follow me on gfc and i follow you back! kiss

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mam zbytnio doświadczenia w bronzerach , ale wydają się być ok :)

    OdpowiedzUsuń
  19. dawno, dawno temu, jak nałogowo uczęszczałam na solarium, też stosowałam różne wspomagacze.Mam dośc jasną karnację i żeby się opalić,a co najważniejsze utrzymać kolorek na dłużej, bez samrowideł było by to znacznie trudniejsze

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie używam tego typu produktów.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja w ogóle nie chodzę do solarium i nie opalam się nawet na słońcu

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyda się aby nabrać kolorku i nie świecić bladością przed nadchodzącymi ciepłymi dniami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Alez jestem ciekawa czy bym je polubiła :]

    OdpowiedzUsuń
  24. jeśli samoopalacze to tylko od vita liberata, cudeńka!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. nie jestem przekonana do takich specyfików ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. ja niestety nie uzywam tego typu rzeczy ;( Pozdrawiam i zycze milego dlugiego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. jan iwe uzywałam ale chyba sie nie skusze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za aktywność na moim blogu.
Czytam każdy komentarz i chętnie komentuję Wasze blogi.
Pozdrawiam,
Anita