piątek, 14 kwietnia 2017
środa, 12 kwietnia 2017
Numer 410, Glantier
Jestem maniaczką zapachów, jednak firmy Glantier dotychczas nie znałam. Perfumy pochodzą z Grasse - światowej stolicy perfumiarzy. Miasto położone jest we Francji, konkretnie w Prowansji.
czwartek, 6 kwietnia 2017
Peeling enzymatyczny, Sylveco
Peelingi, które zazwyczaj stosuje to enzymatyczne. Po pierwsze nie mam cierpliwości do kilkuminutowego masażu twarzy, po drugie przeważnie na mojej buzi znajdują się wypryski, które drobinkami mogłabym porozsiewać na całej powierzchni. W JoyBoxie, który Wam ostatnio przedstawiałam znalazłam właśnie enzymatyczny.
środa, 29 marca 2017
Olejek do ciała, tajemnica piękna, Kneipp
Nie używam zbyt często olejków do kąpieli, ale te z Kneipp, jak wspominałam, to moja ulubieńce. I tym razem nic się nie zmieniło.
sobota, 25 marca 2017
Joybox Suprise
Jakiś czas temu na Facebooku Joyboxa zostało ogłoszone, iż zostały ostatnie pudełka, które pojawią się w wyprzedaży. Koszt z wysyłką to 29zł, jednak nie było możliwości zobaczenia, co znajdzie się w środku. Postanowiłam zaryzykować i spróbować kupić, chociaż wiedziałam, że szansy są marne.
niedziela, 19 marca 2017
Odżywka do rzęs, LashVolution; pierwsze wrażenie
Na punkcie rzęs mam fioła. Chciałabym zrobić coś, co pomogłoby im w zagęszczeniu. Wiem, że są osoby, które po odżywkach mają tak piękne rzęsy, że nie muszą się malować.
LashVolution to firma, którą bardzo dużo dziewczyn chwali. Przed testami czytałam opinie oraz oglądałam zdjęcia, które naprawdę zapierają dech w piersiach.
środa, 15 marca 2017
Jajeczko do mycia pędzli, Brushegg
Mycie pędzli to dla mnie kara. Nie cierpię tego, ponieważ zawsze trwa wieczność. Mam wrażenie, że ten brud nigdy nie znika. Przyznam szczerze, że przez to robię to bardzo rzadko, chociaż wiem, że to mój największy błąd. Na szczęście zmieniło się to pod wpływem tego produktu.
Zamówiłam go na Aliexpress za 0,64£ KLIK, aż żal było mi nie spróbować, skoro w ostatnim czasie jest tak popularne na blogach. Na przesyłkę czekałam dosyć długo, jednak wiedziałam, że tak będzie i absolutnie nie przeszkadzało mi to. Jajeczko dotarło takie, jak na zdjęciu. Jest dosyć małe i mieści się na dwa palce. Mycie odbywa się w sposób naprawdę przyjemny. Pędzel z pudru wyczyściłam naprawdę w 5 sekund.
Natomiast ten z podkładu był bardziej czasochłonny, jednak nie w takim stopniu, gdy myłam ręcznie. Wystarczyło, że nalałam trochę szamponu, zmoczyłam i pocierałam o wypustki. Taką czynność powtarzałam aż do czystości. Z włosiem nie dzieje się nic. Jajeczko nie niszczy go w żadnym stopniu. Moim zdaniem genialne rozwiązanie. W końcu wiem, że moje pędzle są wyczyszczone do końca. W Polsce dostaniemy je w okolicy 5-15zł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







