czwartek, 12 lutego 2015

Acne Skin

Witam serdecznie pierwszą osóbkę, która zgłosiła się do gościnnego wpisu!


Blog Acne skin jest moim trzecim blogiem.
Mam 24 lata i nie potrafię sprecyzować, co najbardziej lubię robić :P
Tu gdzie mieszkam, nie ma wielu możliwości, dlatego ciągle szukam czegoś co można tu robić
 
Pierwszym blogiem był http://kanwuje.blogspot.com/
W Walentynki minie rok od kiedy pojawił się pierwszy post ;)
Blog powstał z miłości do rękodzieła.
Nauczona w dzieciństwie haftu, po paru latach wróciłam do tego hobby.
Nie przynosi mi to zarobków prawie wcale, ale kocham to robić.
 
Nazwa taka, ponieważ większość książek dyskretnie czytam z telefonu w pracy.
Nie jest to najlepsza forma czytelnictwa ale taką mam zawsze pod ręką.
Jednak książki w formie tradycyjnej mają w sobie magię.
 
Doszłam do wniosku, że mój czas oprócz rękodzieła i książek zajmuje także walką z cerą.
Ciągłe dąrzenie do poprawy jej stanu.
Dzięki blogom urodowym dowiedziałam się wielu ciekawostek, o których nie miałam pojęcia.
Zainspirowana koleżankami postanowiłam założyć trzeci blog http://skinandtheacne.blogspot.com/
Dzięki komentarzom poznaję Wasze zdanie, mogę przeanalizować i porównać swoją pielęgnacje z Waszą.
I poprawiać się, testować, eksperymentować i szukać złotego środka na pozbycie się trądziku.
 
Chcę Was również zaprosić na Candy!
Do wygrania są takie marki jak Balea, Oriflame, Eveline, Garnier, Yankee Candle itd.
 



środa, 11 lutego 2015

Gościnny wpis


Postanowiłam stworzyć na moim blogu serię "Gościnny Wpis".

Polegać będzie na tym, iż każda z Was, która jest chętna, może napisać dowolny post na moim blogu.
Czy to recenzje kosmetyku, czy to wypad na wakacje wraz ze zdjęciami, czy to nawet sam wpis zachęcający do odwiedzin na blogu czy też udziału w konkursie. Tematyka jest dowolna.

Póki co, nie wiem ile będzie ta "zabawa" trwała. Zależy od chętnych. 
Jednak chcę na samym końcu, zebrać wszystkie posty i prosić Was o wyłonienie tego, który najbardziej Was zainteresował. Będzie on oczywiście nagrodzony miłą niespodzianką!



Posty będą przesyłane do mnie, a ja będę je oczywiście w całości zamieszczać tak, jak zostanły stworzone.
Taki wpis, ukazywać będzie się raz na tydzień.

Proszę zgłaszać chęć na adres email: anitasadlo@interia.pl




P.S Jeśli chętnych będzie mało - będę pisać do Was osobiście :)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Blog Roku - o co tyle krzyku?

Dziś temat dosyć kontrowersyjny, ale od paru dni aż mnie korci, aby wtrącić swoje trzy grosze. Wiem, że może rozpętać się burza osób za i przeciw, ale przecież o to chodzi - o dyskusję.

Mianowicie chciałam poruszyć temat "Bloga Roku". Pewnie większość z Was wie, cóż to takiego. A jeśli ktoś jest jeszcze nie w temacie - tak, jak wskazuje tytuł. To konkurs na hmm najlepszy? blog.
Zastanawiam się po co w ogóle taki konkurs został stworzony? Czy to, że ktoś wziął udział, zbiera głosy, oznacza, że ma lepszy blog? że jest popularniejszy? że lepiej pisze? Wiadomo, że osoba, która prowadzi bloga rok i robi to naprawdę świetnie, rzadko dorówna osobie, prowadzącej bloga 3 lata. Dla mnie jest to po prostu chore. Chore są dla mnie również zasady - a mianowicie wysyłanie sms. Już rozpętała się burza, która była oczywista. Blogerki głosy kupują, żebrzą, robią konkursy z mega nagrodami. I gdzie tu sprawiedliwość? 


Ja ANI RAZU nie pomyślalam o tym, aby się zgłosić. Dlaczego? Dlatego, że trzeba mieć przede wszystkim wysokie mniemanie o swoim blogu. Ja takowego nie mam. Prowadzę go, ponieważ to lubię, sprawia mi to satysfakcję. Robię to, co naprawdę kocham. Jednak nie chciałabym się zgłaszać, bo nie uważam, aby było to potrzebne.


Irytuje mnie również fakt wpisów na facebooku przez blogerki, które non stop narzekają, jak to inne osoby oszukują. Każdy kto chce wygrać, chwyta się wszystkiego, aby zdobyć pierwsze miejsce. Wydaje mi się, że wychodzi z nich zazdrość, a nie wielka uczciwość. Zazdrość o to, że one nie dałyby wygrać, przez oszukiwanie innych. A chciałyby, aby ich blog stał na pierwszym miejscu. Takie jest moje odczucie. Przyznam szczerze, że ja nawet nie śledzę tego konkursu. Nie wiem kto jest na pierwszym miejscu w danych kategoriach. Nie wiem nawet jakie blogi są zgłoszone. Moim zdaniem, wygrać powinny blogi, które zostałyby wybrane tylko i wyłącznie przez jury od początku konkursu. Takie, które naprawdę są profesjonalne i zasługują na to miano. Bo teraz póki co, liczą się pieniądze. A pamiętajcie, że kupując głosy lub ciągle nowe startery, uzbierałybyście same na którąś z nagród.

P.S Śmieszy mnie również fakt, że udział biorą blogi.. dopiero założone!
Życzę Wam jak najlepiej.. ale dla mnie to tylko kompromitacja :)


A Wy co sądzicie na ten temat?
Jakie jest Wasze zdanie?
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam :)


sobota, 7 lutego 2015

MÓJ HIT! Podkład mineralny, Rhea

Pewnie widząc tytuł, wiecie już, że recenzja będzie pozytywna.
Kto jest ze mną dłużej, pewnie pamiętam, że testowałam podkład mineralny firmy Earthnicity. Był dla mnie to pierwszy taki kosmetyki, więc nie miałam podsumowania. Teraz mam, właśnie do tego produktu. Tamten był świetny, ale ten jest genialny! 



Sam produkt, ma 5g i jest mega wydajny. Niewielka ilość wystarcza, aby pokryć całą twarz. I nie trzeba robić tego kilka razy - wystarczy raz oprószyć ją pędzelkiem. Z początku, nałożyłam produkt, już na podkład. Bardzo fajnie zmatowił cerę oraz dodatkowo zakrył niedoskonałości. Czekałam jednak, aby większe wypryski troszkę z mojej twarzy zniknęły, ponieważ nawet bardzo kryjący podkład nie dał sobie rady. Gdy już trochę się zmniejszyły, nałożyłam podkład. 



Jakie było moje zaskoczenie, gdy zauważyłam jak on rewelacyjnie kryje! Jeśli chciałam mocniej coś zakamuflować, nałożyłam drugą warstwę. Buzia wyglądała bardzo naturalnie, ale nie było śladu po niedoskonałościach, które naprawdę były bardzo widoczne! Mój facet, gdy jeszcze nakładałam na twarzy podkład mocno kryjący, twierdził, że z bliska taka ilość naprawdę brzydko wygląda. Teraz jest bardzo zadowolony, ponieważ jestem naturalniejsza. 


Kolejna sprawa - w końcu nie zostawiam mu odciśniętego policzka na twarzy i mogę się swobodnie przytulić hihi :) tak samo wygląda to z telefonem - brat ciągle się skarży, że zostawiam mu ślady na telefonie z fluidu. Teraz nie ma z tym problemu! Następny plus jest taki, że produkt jest bardzo tani w porównaniu do innych. Cena to 57zł, natomiast w woreczku, a nie w opakowaniu, to koszt 34zł za 20ml KLIK
Chyba nie mam słów, aby wyrazić swoje zadowolenie. W końcu znalazłam produkt, który jest lekki, a zarazem zaskakuje mnie mocnym kryciem. Jeśli w tym sklepie wszystkie produkty są tak genialne - chcę jeszcze!!


Produkt otrzymałam dzięki:


Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!


czwartek, 5 lutego 2015

Olej witaminowy, Fitomed

Olej skusił mnie przede wszystkim przez to, że ma właściwości antycellulitowe. Dotarł do mnie troszkę rozlany, chociaż jak zawsze świetnie zapakowany. Niestety, ale nie pokażę Wam estetycznej buteleczki, bo nie mam jak ;) sam w sobie wygląda tak, jak wszystkie inne oleje tej firmy. Proste opakowanie, bez zbędnych dodatków. Nie powiem, z chęcią zobaczyłabym je w innej szacie graficznej :) jednak jakość tej firmy, wszystko zapełnia!  


Oczywiście olejek zbytnio zapachu nie ma i niczym Was nie zaskoczę, gdy powiem, że jest tłusty. Jednak konsystencja jest lejąca. Dodałam go do balsamów antycellulitowych i zauważyłam, że nawet te, które nie spisywały się u mnie, polepszyły się! Skóra się lekko ujędrniła. Dodatkowo, zauważyłam bardzo fajne nawilżenie w miejscach, na które stosowałam! Używałam go również do masażu buzi i dekoltu na innych osobach. Nie zapychał jej, nie podrażniał, ale świetnie sunął!


Już wiem, że do takiej czynności, niepotrzebne mi są żadne inne, chemiczne produkty! Skóra "klientek" stała się nawilżona, po zmyciu była pełna blasku. Jak po zabiegu kosmetycznym! Jak dla mnie jest mega wielofunkcyjny, ponieważ można dodawać go do dosłownie wszystkiego! Czy to krem do ciała, czy to maska do włosów. Zostało mi go jeszcze trochę, więc podolewam gdzie się da hihi! Póki co, na stronie sklepu nie jest dostępny i nie pamiętam ceny, jednak wydaje mi się, że kosztował w okolicach 17zł. Tutaj możecie o nim przeczytać KLIK


Produkt otrzymałam dzięki:


Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!


____________________________________________________________________

A oto wygrana KosmetykoFanki w konkursie "Złap licznik"
Zdjęcie pochodzi z jej bloga, ponieważ ja gapa, zapomniałam zrobić hihi :)
Tutaj notka KLIK


Mam nadzieję, że ten skromny upominek naprawdę się przyda :)

wtorek, 3 lutego 2015

Mix słodkości, krainasłodkości

Na ostatnim spotkaniu blogerek otrzymałyśmy mix cukierków oraz jednego lizaka. Moja radość była wielka, gdy dowiedziałam się, że produkty te są własnoręcznie robione. Na pierwszy ogień poszły cukierki. W paczce znalazłam kilka a nawet kilkanaście rodzai. Nie dość, że w innych kolorach, w innych zdobieniach w środku cukierka, to jeszcze w innym smaku! 



Oczywiście, są one twarde, także szybko się ich "nie pozbywamy". Smak mają naprawdę rewelacyjny.. Gdy pierwszy raz je otworzyłam, chciałam skosztować każdy i w końcu nie potrafiłam się od nich odpędzić. Ciągle jeden kończyłam, drugi zaczynałam - prawie jak uzależnienie! :D 



Lizak również trafił w moje gusta, chociaż skosztowałabym inny, niż cytrynowy! Pomimo tego, że nie jest duży, lizałam go sporo czasu. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam spróbować słodycze, które są.. zdrowe!! Barwniki wykorzystywane są z warzyw i owoców! Oczywiście już się nastawiam, że po wypłacie zrobię sobie mega zakup! Póki co, możecie znaleźć na Allegro cukierki za 6zł oraz lizaki za 2zł KLIK
Zapraszam na słodką stronę producenta !


Produkt otrzymałam na spotkaniu blogerek dzięki:

Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Krem do ciała redukujący tkankę tłuszczową, Pulanna

Produkty na cellulit schodzą u mnie w błyskawicznym tempie. Jak pewnie wiecie, mam bzika na ich punkcie. Jeden wykończę, zaczynam następny. Ten dostałam na spotkaniu blogerek. Oczywiście byłam bardzo zadowolona! Produkt znajdziemy w pomarańczowym opakowaniu, jak większość z tej serii. Konsystencja jest w sam raz, chociaż troszkę dziwnie rozprowadza się go na ciele. Tworzy taką hmm lekko wodnistą warstwę. 


Nie umiem rozsmarować go jak zwykły produkt. Na ciele pozostawia świecącą powłokę, jednak po czasie ona wsiąka. Nie klei się do ubrania. Zapach jest odczuwalny, lekko ostry, ale tylko przez chwilę. Później już go nie czuć. Według producenta, balsam miał rozgrzewać ciało. U mnie stało się to zaledwie raz i to w małym stopniu. Parę razy również skóra zaczerwieniła się, ale bez objawów. 


Nie przeszkadzało mi to, ponieważ nie lubię dodatkowych efektów w tego typu produktach. Jednak zastanawiałam się czy przez to on rzeczywiście dobrze działa. Efektem jest lekko ujędrniona i gładsza skóra, natomiast bez efektu wow. Wydajność jest bardzo kiepska niestety. Cena to 28zł KLIK i na pewno przez nią nie wróciłabym do niego. Wolę tańsze produkty Eveline, która świetnie się sprawują.

Dziękuję Renacie za zdjęcia!
Do mnie za późno dotarło, iż muszę je zrobić, a przecięłam już tubkę na pół hihi :)


Produkt otrzymałam na spotkaniu blogerek dzięki:


Serdecznie dziękuję za możliwość przetestowania!